about a mother and and her neurodivergent daughter learning each other through growing up process and navigating the cruel, often misunderstanding world of social systems and rules boxing certain individuals and trying to make them invisible I am realising that what I am hoping to show with my work is mending the rips and cracks of the world. In the art world, which is trying to tell mothers-artists „there’s no space for you here” but also remembering my childhood, in which sometimes there was so much of my grandmothers sadness and my mother’s busyness, creating holes of „I don’t exist” in the world where motherhood combined with worry about money blocks my creativity I want to keep making, to keep mending the artist in me back to being.(pg 30-31)
In the words of honorary csm doctor Daphne Guiness „creativity is essential, not optional”
For Mother section of Matrescence Triptych: „ Pani tak nie robi dziecku na rękę. Niech się wydrze,
popłacze, co to szkodzi. Trzeba przełamywać.” Pg 51
„W co poczwarka może zaopatrzyc przysztego motylka, skoro sama nie ma jeszcze doświadczenia skrzydeł? Jak pomoże mu w przetrwaniu, skoro jej cele życiowe, nim stwardniały w podtrzymujący psyche pancerzyk, zgniótł obowiązek względem dziecka, rodziny, wspólnoty? Pg 54
The Moirai (or Fates) are three goddesses in Greek mythology—Clotho, Lachesis, and Atropos—who personify destiny and control the thread of life for both mortals and gods. They represent the inevitable destiny, with Clotho spinning the thread, Lachesis measuring its length, and Atropos cutting it at death – pg 55, but also read Mythos and remember The Fates from Chaos
Pg. 78 Things I’ve heard as a mother:
„Nie może pani za dużo oczekiwać”. (Lidzbark War-minski)
„Ma pani problem z brakiem oczekiwań. Musi pani mieć nadzieję, dla dziecka!”. (Olsztyn) „Mówisz o dziecku jak o insekcie. Zimno. Za dużo analizujesz. To jest żywy człowiek, wiesz?”. (Toruń) „Słuchaj, Eliza, trochę więcej analizy. Ty jesteś za bardzo emocjonalna, miotasz się, dziecko wymaga trzeźwości”. (rozmowa na linii Warszawa-Lidzbark)
»Pani dziecko patrzy w oczy. Ja to panią wysłałabym na terapię”. (Olsztyn)
„Czy pani nie czytała, że kontakt wzrokowy to jest nic? To jest tylko jeden z parametrów diagnostycz-nych, kto pani wmówił, że to jest ważne? Co mi tu pani wpiera?”. (Toruń)
»Za dużą masz wiarę, że ktoś da ci receptę. Wiesz,
Elizo, na ważne pytania nie ma odpowiedzi. Chociaż byłem pod wrażeniem twoich ostatnich uwag na se-
minarium”. (Warszawa)
„Pani mama męczy się z brakiem odpowiedzi w sprawie wnuczki. Będziemy się w tej sprawie modlić we
czwartek”. (Lidzbark Warmiński)
„Dlaczego ty w ogóle szukasz odpowiedzi? Niech żyje, rozwija się, kocha. Martwisz mnie. Próbujesz podporządkować dziecko swojej wizji świata”. (Toruń)
Pg.79
„Za dużą masz wiarę w to, że ktoś ci pomoże”. (War-szawa)
„Wie pani, trudno, przepadło, studia studiami, trzeba zająć się dzieckiem”. (Olsztyn)
„Jedyna nadzieja w tym, że pani się zbierze w sobie i zrozumie, że dziecku nie pomoże skupienie wyłącznie na nim. Trudno, niech pani się realizuje i ciągnie dziecko za sobą”. (Bartoszyce)
„Diagnozy wszystkiego nie załatwią”. (Warszawa) „Gdzie pani była, gdy ona miała rok? Wtedy trzeba było diagnozować. Nic pani nie widziała? Pani ma stu-
dia?”. (Warszawa)
„Jakbyś miała faceta, toby dziecko nie miało pro-blemów”.
“. (Toruń)
„Pani Elizo, głupio mówić, jestem przyjaciółką ro-dziców. Pani się bawi w życie, pani ich obciąża. Dziecko nie ma żadnych poważnych problemów, gwarantuje pani, po prostu brakuje mu taty. Niech pani szybko złapie chłopca”. (Lidzbark Warmiński)
»Stara panna z dzieckiem, jeszeze z problemami. Musiałby się ktoś ulitować. Przysłowiowy święty Józef”.
(Sokołów Podlaski)
Pg.94
„ Ciekawe, że będąc z córką sam na sam, nie miałam poczucia, że noszę mundur matki. Iże jest to nie tylko forma służby, co było dla mnie jasne, lecz także forma nabytej powagi, czego nie chcia-łam. Przyjęłam odpowiedzialność, nie chciałam roli.”
Pg.95
„Choćbym wmawiała sobie, że to tylko troska, nos podpowiadał co innego. W. zwą-chat, co i ja zwąchałam. Nie wrócimy już do życia od frontu, ale będziemy tłuc się od zaplecza.”